Zapewne kilka razy wyczytałyście z moich komentarzy, że bardzo chciałabym spróbować kosmetyków rosyjskich, jak Planeta Organica, czy właśnie dzisiejszy "gość". Około dwa miesiace temu sprezentowałam sobie paczuszkę z właśnie tymi pysznościami, a dzisiaj zapraszam na recenzję kolejnego produktu.
W roku 2015, z pewnością jak większość z Was, postawiłam na porost. Bardzo staram się, aby rosły moje kochane naturalki, gdyż jestem zmęczona farbowanymi końcami, żyjącymi własnym życiem i w kolorach tęczy. Planuję zapuścić swoje naturalne włosy do ramion, a następnie ściąć pozostałą, skatowaną część. Zawsze wydawało mi się, że nie mam konkretnego planu, że.. w sumie to zapuściła bym, przecież długie włosy są super, takie kończące się przed biustem to miałam zawsze i przeważnie mnie denerwowały. Tym razem wiem, czego chcę. Zapuścić naturalne, by potem ściąć farbowańce.
Kosmetyk znajduje się w średniej wielkości pojemniczku (300ml), otwieranym jak słoiczek. Przy każdym otwarciu produkt jakby "oddycha", mam wrażenie, jakby sobie wzdychał :)) Konsystencja jest niezbyt zwarta, zbita, ale nakłada się go wygodnie. Trzy porcje (zamaczałam palce w produkcie) wystarczyły do pokrycia skóry całej mojej głowy. Zapach jest instnym majstersztykiem! Nie każdemu może się spodobać, na pewno jest on kwestią sporną, mi przypadł do gustu. Wiecie dobrze, że jestem słaba w rozpoznawaniu zapachu, ale ta maska zdecydowanie pachnie ciastem - świeżo wyrobioną masą na drewnianej tacy, ooo tak.
Bezczelnie skopiuję opis składników ze strony wizażu:
- Drożdże piwne (Yeast Extract) – poprawiają strukturę włosa, wzmacniają, przyśpieszają wzrost.
- Sok brzozowy (Betula Alba Juice) – wzmacnia cebulki włosowe, nadaje włosom blask, zapobiega wypadaniu.
- Oman wielki (Inula Helenium Extract) – działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie
- Mącznica lekarska ( Arctostaphylos Uva Ursi Extract) - znakomity naturalny antyseptyk
- Ostropest plamisty (Silybum Marianum Extract) - łagodzi stany zapalne i hamuje zmiany skórne.
oraz oleje z zimnego tłoczenia:
- Olej z kiełków pszenicy (Triticum Vulgare Germ Oil) - regeneruje wnętrze włosów, odtwarza naturalną osłonkę i wygładza ich powierzchnie. Chroni przed nadmierną utratą wody oraz promieniowaniem UV.
- Olej z nasion białej porzeczki (Ribes Aureum Seed Oil) – wykazuje działanie przeciwzapalne, intensywnie odżywia włosy.
- Olej z orzeszków cedrowych (Pinus Siberica Cone Oil) – ogranicza łojotok, zwalcza łupież, stymuluje krążenie podskórne i przeciwdziała wypadaniu włosów
- Olej z owoców dzikiej róży ( Rosa canina Fruit Oil) - odżywia, nawilża i uelastycznia włosy.
Stosowałam maskę przez miesiąc, co drugi dzień, tylko na skalp. Raz użyłam na długość. Zależało mi na szybkim poroście włosów przede wszystkim. Zapach nie zostaje na włosach. Produkt jest bardzo wydajny, zużyłam ok 150ml w ciągu miesiąca, druga połowa czeka na kolejny raz. Trzeba ją także pochwalić za wysyp baby hair! W takim tempie zanim się zorientuję zarośnie mi czoło:) Maska użyta jeden raz na całej długości włosów polepszyła skręt, ale zbiła włosy w strąki. W sprawie porostu jednak nie zawiodłam się.
![]() |
W Chrzanowie można ją znaleźć w perfumerii Paa Tal w CHMAX, za korzystną ceną.
jak dla mnie byla średnia.
OdpowiedzUsuńMiałam i bardzo się z nią nie polubiłam. Swędział mnie po niej skalp niesamowicie, a na długości miałam szopę... ;/
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńChcę ją wypróbować :)
OdpowiedzUsuńMiałam kiedyś i lubiłam jej zapach :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie włoski urosły. Może to jest na nią sposób, dawać tylko na skalp.
OdpowiedzUsuńMiałam i rzeczywiście bardzo fajnie się u mnie sprawdziła :)
OdpowiedzUsuńMiałam ją dość dawno temu, zastanawiam się czy nie właczyć jej do mojego planu pielęgnacyjnego na marzec:-) również zależy mi na przyroście
OdpowiedzUsuńmiałam i mnie nie zachwyciła mam teraz nowe opakowanie z SB i chyba musze zrobic jakoes rozdanie z nią bo mi i tak sie nie przyda
OdpowiedzUsuńMialam kiedys i bylam bardzo zadowolona:)
OdpowiedzUsuńUwielbiam ją, ale bardziej na długość niż na porost :)
OdpowiedzUsuńJa bardzo chcę ją wypróbować :)
OdpowiedzUsuńWzięło mnie na sentymenty, bo to moja pierwsza rosyjska maska i też jedna z pierwszych masek przy początkach prowadzenia bloga. Uwielbiam jej zapach ! :)
OdpowiedzUsuńMam tą maskę na swojej wish liście więc na pewno wypróbuję.
OdpowiedzUsuńMiałam i uważam że jest genialna ;)
OdpowiedzUsuńDopisuję do swojej zakupowej listy :)
OdpowiedzUsuńObserwuję i pozdrawiam :)
Tez chodzi mi po glowie wyprobowanie w końcu tych rosyjskich kosmetykow 😉
OdpowiedzUsuńbyła bardzo fajna miałam ją ;)
OdpowiedzUsuńWidać przyrost :) Zastanawiałam się nad nią, ale jest tyle negatywnych opinii :(
OdpowiedzUsuń