Witajcie Kochane!
Wiecie, że od dawna mam pewną rozterkę w związku z włosami. Brałam pod uwagę nawet dość mocne cięcie (oczywiście nie na chłopca, tylko do ramion, żeby chociaż części pozbyć się już). Jestem bardzo niecierpliwa i już miałam chwytać za nożyczki, jednak przypomniałam sobie i to dzięki Waszym komentarzom, że przecież istnieje coś takiego jak szamponetka. I tak oto pierwszy raz w życiu użyłam szamponetki (pierwszy, lub drugi, mam dziwne wrażenie, że już raz jej używałam, widocznie poprzednio efekt nie był aż tak genialny, aby był wart zapamiętania:D).
A była to dokładnie ta Superdruge'owska semi-permament farba do 28 zmyć. Czyli... jak każda chemiczna, zwykła permamentna farba działa u mnie - do jednego miesiąca. Dwa opakowania na promocji kosztowały w sumie 5 funtów. Oczywiście kocham swoje mocne, zdrowe, miękkie i błyszczące naturalki, więc dałam im spokój i zdecydowałam się na REVERSE OMBRE. Trudno było mi znaleźć odpowiedni kolor i odcień, bo gdy już kolor pasował, odcień był zły, gdy odcien dobry, kolor trochę ciemny, dlatego też wybrałam tą drugą opcję i w związku z tym wyszło reverse ombre.
- włosy
- akcja
- hoduję naturalki
- zabawy włosami
- dla początkujących
- recenzje
- sposób na...
- miesiąc z...
- blog
- o mnie
- współprace
- zbiory kosmetyczne
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walka o naturalny kolor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walka o naturalny kolor. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 grudnia 2014
sobota, 29 listopada 2014
Pytanie do Czytelników.
Witajcie moje kochane!
Musicie zdawać sobie sprawę, że jesteście jedynymi, którym mogę ufać odnośnie włosów. Przepraszam też, za dość długą nieobecność - kryzysy w życiu prywatnym.
A w związku z pierwszym akapitem, chciałabym Was prosić o radę, podniesienie na duchu lub cokolwiek, co pomoże mi pozbyć się okropnego uczucia niemocy..
Pamiętacie te drastyczne zdjęcia:
Jak tak na nie patrzę, nie wygląda AŻ TAK okropnie, jednak sprawia mi to spoko problemów, zwłaszcza jeden - najwazniejszy - psychiczny. Nie mogę się pogodzić z faktem, że wydałam mnóstwo pieniędzy na fryzjera, który miał co nie co pomóc i udoskonalić fryzurę, a spartolił robotę - z tym się same ze mną zgodziłyście.
Byłam dzisiaj u wielu fryzjerów (tak się składa, że około 8 mam przy drodze, na której mieszkam) i w ostatnim, do którego się udałam wreszcie powiedziano mi prawdę - TEGO NIE DA SIĘ NAPRAWIĆ. Tzn jedyną opcją, jest co miesięczne poprawianie farby na długości, czego już nie chcę robić, a po drugie nie mam na to pieniędzy. Miły Pan powiedział wprost, że tylko tak można to załatwić, jednak wiadomo, że kolor będzie się różnił..
Wniosek z tego taki, że nie udało mi się tego naprawić naturalnymi sposobami, a w dodatku tymi nienaturalnymi nie wyjdzie również. Jestem w kropeczce. Uwierzcie mi, nie mogę na to patrzeć. Po prostu nie mogę na siebie spojrzeć w lustrze.
Stąd pytanie do Was. Co sądzicie o tym, abym ponownie ścięła włosy, tym razem jednak trochę więcej niż te 10 cm w listopadzie zeszłego roku. Pozbyć się większości farbowania, większości tych pieprzonych, bo inaczej się już ująć nie da "pasemek" od siedmiu boleści? Co sądzicie? Jakiś inny magiczny sposób na pozbycie się tego?
Pozdrawiam Was, zdruzgotana Ja.
Musicie zdawać sobie sprawę, że jesteście jedynymi, którym mogę ufać odnośnie włosów. Przepraszam też, za dość długą nieobecność - kryzysy w życiu prywatnym.
A w związku z pierwszym akapitem, chciałabym Was prosić o radę, podniesienie na duchu lub cokolwiek, co pomoże mi pozbyć się okropnego uczucia niemocy..
Pamiętacie te drastyczne zdjęcia:
Byłam dzisiaj u wielu fryzjerów (tak się składa, że około 8 mam przy drodze, na której mieszkam) i w ostatnim, do którego się udałam wreszcie powiedziano mi prawdę - TEGO NIE DA SIĘ NAPRAWIĆ. Tzn jedyną opcją, jest co miesięczne poprawianie farby na długości, czego już nie chcę robić, a po drugie nie mam na to pieniędzy. Miły Pan powiedział wprost, że tylko tak można to załatwić, jednak wiadomo, że kolor będzie się różnił..
Wniosek z tego taki, że nie udało mi się tego naprawić naturalnymi sposobami, a w dodatku tymi nienaturalnymi nie wyjdzie również. Jestem w kropeczce. Uwierzcie mi, nie mogę na to patrzeć. Po prostu nie mogę na siebie spojrzeć w lustrze.
Stąd pytanie do Was. Co sądzicie o tym, abym ponownie ścięła włosy, tym razem jednak trochę więcej niż te 10 cm w listopadzie zeszłego roku. Pozbyć się większości farbowania, większości tych pieprzonych, bo inaczej się już ująć nie da "pasemek" od siedmiu boleści? Co sądzicie? Jakiś inny magiczny sposób na pozbycie się tego?
Pozdrawiam Was, zdruzgotana Ja.
niedziela, 13 kwietnia 2014
Co słychać u moich naturalek?
Witajcie, dziewczyny! Staram się jak mogę, żeby regularnie coś napisać, komentować. Blogowanie sprawia mi mnóstwo przyjemności... Cieszę się, że zaczęłam go prowadzić. Posty są nieco chaotyczne, ciężko się znaleźć na blogu, ale będę nad tym pracować ;)
Co słychać u moich naturalek? Już pokazują swoją zakręconą naturę. Farbowanie zdecydowanie osłabiło skręt, przez co włosy nie do końca mi się podobały. Jeśli chcecie wiedzieć, na jaki skręt stać moje włosy, to zapraszam do przeglądnięcia mojej włosohistorii, na zdjęciu, gdzie dmucham bąbelki są na maksimum skręcone, tęsknię za nimi [*].
Obecnie zapuszczam włosy na lato, o akcji możecie poczytać przeglądając boczny pasek bloga :) a w dodatku chciałam przyspieszyć porost włosów, więc kwiecień jest moim miesiącem picia siemienia lnianego.
A teraz konkrety:) Włosy w niecałe 2 miesiące, od ostatniego postu o naturalkach, urosły 2cm. Odrost ma już 8 cm, mój kochany maluszek ♡. A żebyście zobaczyły na własne oczy mój brązowo-mysi kolor.
Luty:
Kwiecień:
Widzicie jakąś różnicę w stanie odrostu?
A uczestniczki akcji "Hoduje naturalki" proszę o przygotowywanie postów na koniec kwietnia ;*
Zobacz także: Hoduję naturalki - luty.
(klik na obrazek)
czwartek, 30 stycznia 2014
Walka o naturalny kolor #1
DroVit - tabletki z drożdży
Zużywam właśnie drugie opakowanie, pierwsze wystarczyło tylko na 20 dni kuracji. Produkt jest z firmy jaworznickiej, czyli dość lokalnie :D Pierwsze opakowanie kosztowało mnie 8,30, drugie 9,50 - dwie różne apteki :/ Należy spożywać od 9 do 15 tabletek dziennie, czyli 3 razy dziennie od 3-5 tabletek. Ja początkowo brałam te 9, po dwóch tygodniach zwiększyłam dawkę do 12, teraz między 12 a 15. Zapach... Jak psia sucha karma. Ale można się przyzwyczaić - lepsze to, niż ten okropny smak drożdży z mlekiem, po którym omal nie cofnęło mi się.
+ faktycznie przyspiesza porost ( o tym niżej )
+ działa zbawiennie na cerę
+ łatwo dostępny (każda apteka)
- zapach jest okropny
- trzeba być systematycznym i łykać tego dużo
- STAN MOICH PAZNOKCI POGORSZYŁ SIĘ
Co do ostatniego punktu, to chyba najbardziej przykra rzecz. Takiej tragedii z paznokciami to serio nigdy nie miałam. Ciągle je muszę piłować i ani myślę o zapuszczeniu... I dziwne, że akurat wtedy, kiedy zaczęłam łykać drożdże, paznokcie są w tak tragicznym stanie? Moje nawyki żywieniowe się nie zmieniły.
| wyglądają na wypłowiałe hahaha ale wszystkie zdjęcia nieco wyjaśniłam, aby bardziej podkreślić kolor odrostu) |
A co do przyrostu...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
