poniedziałek, 14 października 2013

Siemię lniane podejście drugie.

Niestety, nieudany eksperyment z żelem z siemienia lnianego, całkowicie skreślił tę metodę stylizacji moich fal. Co jak co, ale zawiodłam się. Mimo wszystko nie można spocząć na jednej próbie. Przypomniała mi o żelu w formie mgiełki  właścicielka TEGO oto bloga. Przyrządziłam żel z dwóch łyżek ziaren siemienia lnianego, i mimo wszystko, 1 szlanki wody. Gotowałam mieszając przez równe 20 minut - cały czas wydawało mi się, że substancja nie jest zupełnie glutkowata. Przeliczyłam się jednak, powstałej mieszanki nie dało się w żaden sposób przecedzić przez sito. Ale z racji, że wszystko miało wylądować w buteleczce z dyfuzorem, postanowiłam wlać do niej nawet ziarenka - nie miałyby możliwości przedostać się przez tą ociupeńką rureczkę. Wlałam tego pół buteleczki. Drugie pół zapełniłam przegotowaną wodą. Po wstrząśnięciu płyn wytryskał niczym mydło w płynie z buteleczki, oczywiście w małych porcjach. Podzieliłam włosy na połowę i pasmo po paśmie ugniatałam z żelem rozsmarowanym we włosy. Wystarczyły 2, 3 porcje na dłoń, aby rozprowadzić na jednym paśmie.

Zdjęcie pierwsze musiałam rozjaśnić i przybliżyć nieco, żeby w miarę mieć jako takie porównanie. Na zdjęciu nr 1 bez żelu, po ugniataniu i samodzielnym wyschnięciu. Zdjęcie nr 2 przedstawia włosy po nałożeniu na suche włosy żelu, tylko by podkreślić skręt. Różnicy większej nie ma. Widocznie zwiększona objętość włosów, ale czy spowodowana żelem? Na środku głowy w obu zdjęciach mam najbardziej widocznego loczka, łatwo go zauważyć, bo to jeden z tych zbitych, mięsistych szczęściarzy, które czasem uda mi się uzyskać - na jego podstawie można zauważyć, że włosy trochę bardziej się zwinęły w kupę i sprężyły.

Nie wiem, czy będę go używała na dłuższą metę. Praktycznie mało widoczne rezultaty, a muszę przyznać, że i na mokre włosy próbowałam go nałożyć (podczas pierwszej próby), efekt mnie wówczas nie zadowolił, toteż mam porównanie. Jedyna rzecz, która faktycznie mnie zadowoliła, to wrażenie lekkości na głowie i tego, jakby moje włosy były jedną, wielką, latającą mgiełką loczków i fal - urocze uczucie, bo przeważnie mam bardzo ciężkie włoski. Bardzo miękkie w dotyku, przy moim stopniu zniszczenia prawie nieosiągalne, a tu jednak.

Będę używała raczej jako maskę, bo są na prawdę niesamowicie mięciutkie.



~*~
Oficjalnie mogę się pochwalić.. Zdałam prawko. Nareszcie. Nie wstydzę się powiedzieć również, że było to moje 6 podejście. Dlaczego nie boję się o tym mówić? Chcę udowodnić, że to na prawdę jest tylko i wyłącznie zasługą szczęścia. Już po pierwszym razie, kiedy przeczytałam w całości kodeks drogowy, powinnam była zdać teorię. A w ostateczności, nawet po dwukrotnym przeczytaniu ów zbioru praw kierowców, zdałam ją na 68 punktów (na styk) za 5 razem. Tego samego dnia miałam egzamin praktyczny, do którego podeszłam z wyjątkowym spokojem i co? Nie zdane, bo nie spojrzałam na rondzie na auta po swojej prawej - co jest zupełną bzdurą. Na szczęście dzisiaj się stresowałam, w związku z czym wszystko poszło na farcie. Trzymam kciuki za tych, którzy dopiero podchodzą lub zaliczają właśnie którąś z kolei próbę. Nic się nie przejmujcie, tutaj chodzi tylko o szczęście w testach i troszkę umiejętności na drodze.


20 komentarzy:

  1. Efekt jest całkiem niezły. Chyba muszę spróbować. Moje włosy są koszmarnie poniszczone. Może mogłabyś mi coś doradzić jak je naprawić? Sama już nad tym myślę 4 miesiące i wszystko co używałam do tej pory dało marne efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co na Twoim blogu widzę, to zdjęć włosów nie dodajesz.. Było by mi łatwiej cokolwiek doradzić (jako że ekspertem nie jestem, ale chętnie podzielę się wskazówkami) gdybym miała jak zerknąć na Twoje włosy, dowiedzieć się coś o nich ;P

      Usuń
  2. Zdjęć nie dodaję, ponieważ naprawdę nie ma się czym pochwalic;-/ niestety. widziałam może jedynie kilka dziewczyn z gorszymi (tleniony blond, prawdopodobnie codziennie uzywają prostownicy). masz może e-maila? wtedy przesłałabym Ci zdjęcia i historię czemu są tak tragiczne i czego już próbowałam.
    pozdrawiam i dziekuję za odpowiedz

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy mi się nie chcę gotować siemienia ;/ ale efekt daje całkiem fajny :)

    Gratuluję prawka, ja zdałam za 4, ale u mnie głównym problemem był stres wręcz nie do pokonania ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś ma już patent, jak się nim posługiwać, to oczywiście, wychodzi nieźle :D
      Ja za 5tym razem prowadziłam z zupełnym wyluzowaniem i nie zdałam, a dziś deczko się zdenerwowałam, więc zdałam, cóż za ironia losu..:D

      Usuń
  4. u mnie żel lniany się sprawdza :) tyle że nie chce mi się go gotować ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę żmudna robota, a parę minutek za długo robi różnicę, niestety..:D

      Usuń
  5. Włosy! <3 Jakie piękneeee!
    Siemię mogę pić, ale z żelem mam same złe wspomnienia, włącznie ze spalonym garnkiem xD
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, no niestety eksperymenty takie czasem źle się kończą :D

      Usuń
  6. Ja po trzeciej teorii się poddałam :) Ale jeszcze kiedyś spróbuję, najprawdopodobniej w wakacje, jak już mienią pytania na łatwiejsze :) W każdym razie gratulacje!

    A co do siemienia to na moje włosy niestety działa źle- powoduje uderzenie pioruna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję zdania prawka! Wyobrażam sobie jaki to stres (P. zdawał i stresowałam się jak cholera, a co dopiero on...). I zgadzam się z tym, że to kwestia szczęścia. Na teorii trzeba mieć szczęście do fajnych pytań, a na praktycznym do egzaminatora przede wszystkim i do trasy jaką sobie ubzdura.. ;) Gdzie zdawałaś tak wgl?
    A no i fajnie, że przynajmniej z maską z siemienia się polubiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraków i to była najgorsza moja jazda w życiu, tak więc trafiłam na dobrego egzaminatora. Nareszcie jakiś ułamek szczęścia.. ;p

      Usuń
  8. przyznaję że jak dotąd siemię tylko piłam , walczę z wypadnie włosów ale nie pomogło, na paznokcie tak, stały się twardsze i już się nie łamią
    ps. gratulacje zdania prawka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. lubie maskę z siemienia, czasem robię taką :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie przepadam za siemieniem lnianym, nie odpowiada mi. śliczne masz loki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje włosy kochają lniany żel w każdej formie. Nic nie trzyma ich lepiej niż właśnie ten żel.

    I gratuluję zdania prawka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozumiem, że jest Twój ulubiony stylizator? ;p

      Dziękuję! :)

      Usuń
  12. TO SIĘ BĘDZIEMY WOZIĆ <3 GRATKI RAZ JESZCZE MISTRZU HEHEH

    OdpowiedzUsuń