Często mnie na blogu nie ma, ale kiedy tylko mam chwilę nadrabiam zaległości. Podjęłam decyzję o farbowaniu i zrobiłam to, na pewno będzie o tym osobny post ;)
Dzisiaj króciutka recenzja olejku babydream fur Mama, gdyż mam mało czasu, niestety. Olejek mieści się w wygodnej butelce, ale ma bardzo niekomfortowe otwarcie, olejek się z niego wylewał i ściekał po zewnętrznych ściankach. Produkt ma bardzo przyjemny, jak dla mnie, kwiatowo-podobny zapach.
W składzie wysoko olej sojowy, olej ze słodkich migdałów, słonecznikowy, jojoba, makadamia witaminę E. Skład przyjemny, pożyteczny, bogaty, naturalny :)
Jeśli chodzi o działanie, gdyż zapewne to Was najbardziej interesuje :P Przede wszystkim mocno wygładza, uelastycznia włosy po regularnym stosowaniu, a muszę przyznać, że olejowałam nim włosy przez 3 tygodnie prawie za każdym myciem, ostatnio się trochę rozleniwiłam. Włosy o wiele mniej puszą się podczas wilgoci i deszczu, który towarzyszy Małopolsce od jakiegoś tygodnia nieustannie. Włosy są po nim błyszczące.
Oprócz włosów stosuję go także do nóg, pięknie pachnie, długo utrzymuje się na skórze i łagodzi zaczerwienienia wywołane goleniem :)
Miałyście go zapewne, jak go oceniacie? Czy zasługuje na miano Waszego faworyta?