Przybywam dzisiaj do Was z kolejną recenzją. Od dawien dawna jestem zafascynowana rosyjskimi kosmetykami i bardzo ich pożądałam. Wreszcie zamówiłam je i przedstawiam Wam recenzję Odżywki Aleppo Planety Organicy. Czy było warto?
- włosy
- akcja
- hoduję naturalki
- zabawy włosami
- dla początkujących
- recenzje
- sposób na...
- miesiąc z...
- blog
- o mnie
- współprace
- zbiory kosmetyczne
piątek, 9 stycznia 2015
RECENZJA: Planeta Organica odżywka Aleppo
Przybywam dzisiaj do Was z kolejną recenzją. Od dawien dawna jestem zafascynowana rosyjskimi kosmetykami i bardzo ich pożądałam. Wreszcie zamówiłam je i przedstawiam Wam recenzję Odżywki Aleppo Planety Organicy. Czy było warto?
środa, 7 stycznia 2015
Styczniowy plan na porost włosów [ZDJĘCIA]
Witajcie kochane!
Dzisiejszy post jest raczej z serii "włosowego pamiętniczka" - co u włosów słychać i co planuję na najbliższy miesiąc. Wiem, że pierwszy tydzień stycznia już minął, jednak zmiany rozpoczęłam od samego początku miesiąca. Postanowiłam, że przynajmniej początek roku 2015 będzie czasem próby wzmożonego porostu włosów. Mam już plan na kolejne miesiące, ale znając siebie zmienię plany, więc napiszę aktualne postępowanie.
Dzisiejszy post jest raczej z serii "włosowego pamiętniczka" - co u włosów słychać i co planuję na najbliższy miesiąc. Wiem, że pierwszy tydzień stycznia już minął, jednak zmiany rozpoczęłam od samego początku miesiąca. Postanowiłam, że przynajmniej początek roku 2015 będzie czasem próby wzmożonego porostu włosów. Mam już plan na kolejne miesiące, ale znając siebie zmienię plany, więc napiszę aktualne postępowanie.
poniedziałek, 5 stycznia 2015
RECENZJA zbiorcza Miss Sporty, Astor, Seche Vite.
Witajcie Kochane!
Dzisiaj post a w nim krótkie recenzje moich najnowszych nabytków, które mam okazję testować w ramach współpracy z drogerią internetową ezebra.pl, a kosmetyki są naprawdę warte uwagi, zapraszam :)
1. Miss sporty Mini-Me eye liner.
Dzisiaj post a w nim krótkie recenzje moich najnowszych nabytków, które mam okazję testować w ramach współpracy z drogerią internetową ezebra.pl, a kosmetyki są naprawdę warte uwagi, zapraszam :)
1. Miss sporty Mini-Me eye liner.
niedziela, 4 stycznia 2015
Przegląd włosowego roku 2014 i o tym, dlaczego warto zmieniać nawyki włosowe.
Witajcie Kochane!
Osobiście uwielbiam przeglądać jak Wasze włosy się zmieniały przez jakiś okres, uwielbiam włosowe historie, aktualizacje, czy niedziele dla włosów opatrzone zdjęciami. Od pół roku nie jestem zbytnio aktywna jeśli chodzi o dodawanie zdjęć swoich włosów, głównie dlatego, że nie miał mi kto ich robić, a w moich poprzednich mieszkaniach miałam zbyt złe światło. Dzisiaj chciałam Wam pokazać, jak moje włosy zmieniały się od początku mojego włosomaniactwa, w większości był to rok 2014, dlatego ten post jest takim szybkim przeglądem. Miłego oglądania (można kliknąć, by powiększyć) :)
Druga część posta dotyczy zmiany nawyków. O co mi właściwie chodzi? Okres od września 2013 do marca 2014 roku był okresem, gdy suszyłam włosy suszarką - podsuszałam je po naturalnym schnięciu lub suszyłam po myciu i zostawiałam dalej do naturalnego schnięcia gdy były już prawie suche, po czym związywałam je w koczka ślimaczka. Byłam zachwycona efektem i uwielbiałam właśnie w ten sposób oszczędzać sobie czas rano, bo włosy same się układały. Od kwietnia do grudnia 2014 włosy pozostawiałam same sobie i po prostu gdy w ok 80% były suche, zaplatałam warkocz. Efekt nie był dla mnie zadowalający, ale myślałam wtedy, że tak długie włosy po koczku będą wyglądać po prostu gorzej. Ostatnio jednak wróciłam do poprzedniego nawyku i po myciu wysuszyłam włosy, związałam ślimaczka i pochodziłam w nim kilka godzin - efekt jak na zdjęciu ze stycznia - dla mnie coś kompletnie nowego i świeżego. Drugiego dnia włosy wyglądają równie dobrze, wystarczy nałożyć odrobinę olejku. Wniosek z tego taki, że jeśli Wasze włosy wydają się Wam być bardzo znudzone tymi samymi rytuałami - zmieńcie coś. Nie mówię o odżywkach, mówię o np. zmianie pory mycia, wysuszeniu ich suszarką, gdyż nie jest to aż takie zło, zmianie wiązania. Jak to mówią - szukajcie a znajdziecie. I niestety niezbyt pozytywnym akcentem kończę - spójrzcie na tą wspaniałą bloggerową jakość, wprost uwielbiam, gdy blogger rozjaśnia mi zdjęcia!...:))
Osobiście uwielbiam przeglądać jak Wasze włosy się zmieniały przez jakiś okres, uwielbiam włosowe historie, aktualizacje, czy niedziele dla włosów opatrzone zdjęciami. Od pół roku nie jestem zbytnio aktywna jeśli chodzi o dodawanie zdjęć swoich włosów, głównie dlatego, że nie miał mi kto ich robić, a w moich poprzednich mieszkaniach miałam zbyt złe światło. Dzisiaj chciałam Wam pokazać, jak moje włosy zmieniały się od początku mojego włosomaniactwa, w większości był to rok 2014, dlatego ten post jest takim szybkim przeglądem. Miłego oglądania (można kliknąć, by powiększyć) :)
Druga część posta dotyczy zmiany nawyków. O co mi właściwie chodzi? Okres od września 2013 do marca 2014 roku był okresem, gdy suszyłam włosy suszarką - podsuszałam je po naturalnym schnięciu lub suszyłam po myciu i zostawiałam dalej do naturalnego schnięcia gdy były już prawie suche, po czym związywałam je w koczka ślimaczka. Byłam zachwycona efektem i uwielbiałam właśnie w ten sposób oszczędzać sobie czas rano, bo włosy same się układały. Od kwietnia do grudnia 2014 włosy pozostawiałam same sobie i po prostu gdy w ok 80% były suche, zaplatałam warkocz. Efekt nie był dla mnie zadowalający, ale myślałam wtedy, że tak długie włosy po koczku będą wyglądać po prostu gorzej. Ostatnio jednak wróciłam do poprzedniego nawyku i po myciu wysuszyłam włosy, związałam ślimaczka i pochodziłam w nim kilka godzin - efekt jak na zdjęciu ze stycznia - dla mnie coś kompletnie nowego i świeżego. Drugiego dnia włosy wyglądają równie dobrze, wystarczy nałożyć odrobinę olejku. Wniosek z tego taki, że jeśli Wasze włosy wydają się Wam być bardzo znudzone tymi samymi rytuałami - zmieńcie coś. Nie mówię o odżywkach, mówię o np. zmianie pory mycia, wysuszeniu ich suszarką, gdyż nie jest to aż takie zło, zmianie wiązania. Jak to mówią - szukajcie a znajdziecie. I niestety niezbyt pozytywnym akcentem kończę - spójrzcie na tą wspaniałą bloggerową jakość, wprost uwielbiam, gdy blogger rozjaśnia mi zdjęcia!...:))
piątek, 2 stycznia 2015
Jak samodzielnie podciąć i wycieniować włosy - obrazki | Podsumowanie 2014

Nowy Rok już nas przywitał, dużo osób na pewno szuka sposobów na "zmianę" czym przeważnie jest zmiana fryzury. Może sposób ten nie jest jakiś radykalny, ale jeśli ktoś chciałby się zdecydować na cieniowanie, zwłaszcza falowane i kręcone, to zapraszam na taki mały tutorial, który sama wykonałam w Paint'cie ;P Ja sugeruję wykonywać to na mokrych włosach pokrytych odżywką bez spłukiwania :)
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Niezniszczalne końcówki - co i jak?
Witajcie Kochane!
Jestem nadzwyczajnie aktywna, jak widać, dwa posty w ciągu dwóch dni, a końcem roku jeszcze małe podsumowanie. Dzisiaj kilka naprawdę prostych sposobów zapobiegających rozdwajaniu się końcówek włosów. Wszystkie przykłady są z mojego życia wzięte, są to sposoby, które ja na codzień praktykuję. Pamiętajmy również, że nieniszczące się końcówki w niektórych przypadkach, to po prostu zasługa genów, czyli coś, czego kompletnie nie doceniłam, bo ciągle dążyłam za swoimi zachciankami (końcówki włosów mojej mamy są absolutnie niezniszczalne!).
Jestem nadzwyczajnie aktywna, jak widać, dwa posty w ciągu dwóch dni, a końcem roku jeszcze małe podsumowanie. Dzisiaj kilka naprawdę prostych sposobów zapobiegających rozdwajaniu się końcówek włosów. Wszystkie przykłady są z mojego życia wzięte, są to sposoby, które ja na codzień praktykuję. Pamiętajmy również, że nieniszczące się końcówki w niektórych przypadkach, to po prostu zasługa genów, czyli coś, czego kompletnie nie doceniłam, bo ciągle dążyłam za swoimi zachciankami (końcówki włosów mojej mamy są absolutnie niezniszczalne!).
niedziela, 28 grudnia 2014
Aktualizacja włosowa #15
Witajcie Kochane!
Czas podsumować grudzień! Może nie jestem jedną z tych blogerek, które wprowadzają niewiarygodne innowacje, czy zdradzają niesamowite sekrety, ale przyznać musicie, że aktualizacje są! W tym miesiącu zadziałało się nieco więcej. Kilka razy podarowałam włosom proteiny, wypróbowałam kilka mixów odżywek (z całego mojego zapasu aż 4 haha :D) a także pozwoliłam im kilka razy dłużej nacieszyć się dobrodziejstwami masek i olejów.
Czas podsumować grudzień! Może nie jestem jedną z tych blogerek, które wprowadzają niewiarygodne innowacje, czy zdradzają niesamowite sekrety, ale przyznać musicie, że aktualizacje są! W tym miesiącu zadziałało się nieco więcej. Kilka razy podarowałam włosom proteiny, wypróbowałam kilka mixów odżywek (z całego mojego zapasu aż 4 haha :D) a także pozwoliłam im kilka razy dłużej nacieszyć się dobrodziejstwami masek i olejów.
wtorek, 9 grudnia 2014
Pora działać! Na krótko, lecz z rozmachem.
Witajcie Kochane!
Wiecie, że od dawna mam pewną rozterkę w związku z włosami. Brałam pod uwagę nawet dość mocne cięcie (oczywiście nie na chłopca, tylko do ramion, żeby chociaż części pozbyć się już). Jestem bardzo niecierpliwa i już miałam chwytać za nożyczki, jednak przypomniałam sobie i to dzięki Waszym komentarzom, że przecież istnieje coś takiego jak szamponetka. I tak oto pierwszy raz w życiu użyłam szamponetki (pierwszy, lub drugi, mam dziwne wrażenie, że już raz jej używałam, widocznie poprzednio efekt nie był aż tak genialny, aby był wart zapamiętania:D).
A była to dokładnie ta Superdruge'owska semi-permament farba do 28 zmyć. Czyli... jak każda chemiczna, zwykła permamentna farba działa u mnie - do jednego miesiąca. Dwa opakowania na promocji kosztowały w sumie 5 funtów. Oczywiście kocham swoje mocne, zdrowe, miękkie i błyszczące naturalki, więc dałam im spokój i zdecydowałam się na REVERSE OMBRE. Trudno było mi znaleźć odpowiedni kolor i odcień, bo gdy już kolor pasował, odcień był zły, gdy odcien dobry, kolor trochę ciemny, dlatego też wybrałam tą drugą opcję i w związku z tym wyszło reverse ombre.
Wiecie, że od dawna mam pewną rozterkę w związku z włosami. Brałam pod uwagę nawet dość mocne cięcie (oczywiście nie na chłopca, tylko do ramion, żeby chociaż części pozbyć się już). Jestem bardzo niecierpliwa i już miałam chwytać za nożyczki, jednak przypomniałam sobie i to dzięki Waszym komentarzom, że przecież istnieje coś takiego jak szamponetka. I tak oto pierwszy raz w życiu użyłam szamponetki (pierwszy, lub drugi, mam dziwne wrażenie, że już raz jej używałam, widocznie poprzednio efekt nie był aż tak genialny, aby był wart zapamiętania:D).
A była to dokładnie ta Superdruge'owska semi-permament farba do 28 zmyć. Czyli... jak każda chemiczna, zwykła permamentna farba działa u mnie - do jednego miesiąca. Dwa opakowania na promocji kosztowały w sumie 5 funtów. Oczywiście kocham swoje mocne, zdrowe, miękkie i błyszczące naturalki, więc dałam im spokój i zdecydowałam się na REVERSE OMBRE. Trudno było mi znaleźć odpowiedni kolor i odcień, bo gdy już kolor pasował, odcień był zły, gdy odcien dobry, kolor trochę ciemny, dlatego też wybrałam tą drugą opcję i w związku z tym wyszło reverse ombre.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




